Zaczeło się od dwóch kresek na teście

 Witam was wszystki!

Nie mam i nigdy nie miałam talentu do pisania ale stwierdziłam, że ten blog będzie super pamiątką a przy okazji może i małym drogowskazem dla rodzin, które znajdą się w tej samej sytuacji i nie będą wiedzieli co i jak. 


Oboje jesteśmy już po 30stce no więc zaczeliśmy starać sięo dziecko. Niby wiedziałam, że jest szansa na ciążębliźniaczą bo takie już mam w rodzinie ale myślałam, że mnie to na pewno nie spotka.

Jako, że nigdy nie miałam kontaktu z dziećmi wolałabym najpierw "spróbować" swoich sił z jednym a ewentualnie potem pomyśleć o drugim.

Los jednak zgotował nam niespodziankę i w piątek 18 listopada gdzy już drugi dzień spóźniał mi sięokres stwierdziłam, że muszę zrobić test. Byłam pewna (nie wiem w sumie czemu), że wyjdzie negatywny a tu patrzę.... i widzę dwie kreski. Szybko zzrobiłam drugi test..... i to samo :D


Tego samego dnia jak mąż wrócił z prawy pokazałam mu wynik i oznajmiłam, że w poniedziałek jestem zapisana do lekarze aby potwierdził (wciąż myślałam, że może oba testy mogły być wadliwe).

W sumie to poczytałam w intrnecie i myślałam, że na tak wczesnym etapie jak już to i tak nie będzie nic widać a tu okazało się, że na USG widać dwa ziarenka.

Dla mnie był to szok i niby i od razu poleciały mi łzy. Lekarz mówił wiele ale ja byłam w szoku i ciężko mi było ogarnąć co do mnie mówi.
Dostałam książeczkę ciąży i skierowanie na pierwsze badania. 

Po powrocie do domu oznajmiłam mężowi, że jednak czeka nas podwójna robota a czas na przygotowania mamy do 25 lipca 2022. U niego również szok wymieszany ze szczęściem ale stwierdziliśmy, że jakoś damy radę i zobaczymy co nam los przyniesie.

cdn...

Commenti